9 kluczowych funkcji systemów B2B e-commerce

Zapraszamy Was do zapoznania się z drugą częścią artykułu o ciekawych funkcjach systemów B2B e-commerce. Jeżeli nie mieliście jeszcze okazji, to przeczytajcie najpierw pierwszy artykuł z serii. Koncepcje, które jednak tutaj przedstawimy, są niezależne od siebie – każdą z nich można wykorzystać osobno. Wykorzystajcie je w Waszych systemach i zbudujcie doskonałą platformę dla Waszych Klientów.

Cechy platformy B2B

W B2B trzeba pamiętać o specyfice platformy. Często są to systemy, które wymagają wiele różnych typów dostępu (np. użytkowników z możliwością kompletowania zamówienia, podglądu historii lub udzielania płatności). Systemy Business To Business często (ale nie zawsze) są też wykorzystywane na urządzeniach desktopowych lub tabletach. Wersja mobile jest potrzebna tylko w wyjątkowych okolicznościach. Wynika to z wygody użytkowania. Przy zamówieniach, które potrafią posiadać kilkaset wierszy produktów, ciężko sobie wyobrazić, że zamawianie przez smartfona mogłoby być wygodnym procesem.

Standardowe elementy platformy B2B e-commerce

Warto też pamiętać o innych funkcjach systemów B2B, które często występują w platformach tego typu. Są to m.in.

  1. Konieczność podania dokumentów potwierdzających albo ID identyfikującego, żeby uzyskać dostęp do platformy;
  2. Limicie kredytowym – wiele firm udziela swoim Klientom linii kredytowej, żeby mogli realizować zamówienia, a za produkty płacić z opóźnieniem. Oczywiście im większy Klient (i bardziej zaufany), tym może liczyć na większy kredyt;
  3. Możliwość negocjowania oferty. Czasami nawet przedsiębiorca, który standardowo zamawia 10–20 produktów, musi zrobić wyjątkowe zamówienie np. z kilkuset pozycjami. W takim wypadku mało kto będzie chciał płacić tę samą stawkę. Idealnie sprawdza się więc możliwość poproszenia o obniżenie ceny oferty.
  4. Różne formy dostawy. W zależności od zaawansowania platformy oraz organizacji, która za nią stoi, często spotyka się wiele form dostawy. Mali sklepikarze mogą chcieć zamówić sobie ciężarówkę, ale już duża sieć będzie preferowała Tira. Czasami zdarzają się dużo bardziej nietypowe formy dostawy jak cysterna, pociąg, statek, etc.
  5. W przeciwieństwie do B2C, gdzie zazwyczaj zamawiane są pojedyncze sztuki produktu, w B2B często kupuje się je na paczki albo palety. Powoduje to też wiele ciekawych wyzwań logistycznych, np. powstaje pytanie czy użytkownik może zakupić niepełną paletę? Innym pytaniem, na które trzeba sobie odpowiedzieć, jest to, ile palet mieści się w Tirze? A jeżeli je umieścimy jedna na drugiej? A czy wszystkie produkty na to pozwalają?
  6. Kluczowa funkcja – historia zamówień. W przypadku sklepu detalicznego czasami Klient wejdzie do tej sekcji, żeby sprawdzić status zamówienia (albo przypomnieć sobie produkt, który był zamawiany). W przypadku sklepu dla firm bardzo ważna jest możliwość sprawdzenia opłaty, ponownego zamówienia, zgłoszenia uwag do zamówienia czy sprawdzenie statusu.

To jednak standard. Poznajcie za to serię kolejnych funkcji, które spowodują, że Was system B2B będzie nowoczesny i funkcjonalny.

B2B e-commerce
B2B e-commerce | 9 kluczowych funkcji systemu

B2B e-commerce | Przewodnik

Klienci po zalogowaniu do systemu, muszą się go szybko nauczyć. Celem jest oszczędność czasu detalistów. Dlatego dobrze sprawdzają się przewodniki. Od najprostszego – video pokazywanego na początku po zalogowaniu, aż po skomplikowane systemy przypominające “demo” systemu. Użytkownicy będą korzystali z naszego systemu, tylko jeżeli będzie dla nich zrozumiały.

Dashboard

Biorąc pod uwagę, że mówimy w większości o zamkniętych systemach (choć nie wszystkich), warto zastanowić się nad stworzeniem dashboard’u, który na pierwszy rzut oka da użytkownikowi podgląd wszystkich najważniejszych funkcji systemu. Ostatnie zamówienia, popularne produkty, zapisane koszyki, etc. To wszystko funkcje, które mogą wyróżnić Twój system B2B. Co więcej, system można zaprojektować w taki sposób, żeby użytkownik sam mógł ustawić, jakie informacje chce widzieć w swoim dashboard’zie.

Checklista do sprawdzania zamówienia

Jednym z zadań, które właściciel sklepu musi dopilnować, jest przyjęcie towaru i potwierdzenie zgodności zamówienia. Oczywiście, można to robić po prostu na bazie faktury. Jednak ciekawym udogodnieniem, może być udostępnienie możliwości pobrania checklisty zamówionych produktów.

Checklista ta pozwoli osobie odbierającej towar odznaczyć, które produkty i w jakiej ilości mają przyjechać. Co więcej – checklista może być w pdf’ie, excelu albo być interaktywna.

Może np. być dostosowana do urządzeń mobilnych, żeby swipe w lewo przyjmował towar, a swipe w prawo dodawał komentarz lub zmieniał liczbę produktów. Po zatwierdzeniu towaru spada on z listy, dzięki czemu łatwiej utrzymać uwagę. Jeżeli taką interaktywną checklistę uzbroić jeszcze w szybko działającą wyszukiwarkę (więcej na ten temat tutaj, to można znacząco ułatwić życie naszym Klientom.

B2B e-commerce | Zaawansowana wyszukiwarka

Skoro już jesteśmy przy wyszukiwarce, to warto wspomnieć, że powinna ona obsługiwać nazwy, kody produktów, a nawet ich fragmenty. Wyszukiwanie np. po ostatnich 4 cyfrach kodu, może być przydatnym rozwiązaniem. Co więcej, trzeba pamiętać, że różni Klienci mogą szukać po innych numerach kodów (o ile takie istnieją). W zależności od naszych wymagań biznesowych, ciekawym rozwiązaniem może być również możliwość dodawania produktów do koszyka, bezpośrednio z poziomu wyszukiwarki.

Możliwość wyboru terminu dostawy

W przypadku B2C nie jest to kluczowa funkcja, bo jeżeli produkty przyjadą następnego dnia to nic wielkiego się nie stanie. W przypadku sprzedaży B2B to jednak bardzo ważny element. Nie tylko dzień dostawy, ale też godzina. Zamawiając towar, powinniśmy zapewnić możliwość wyboru terminu albo przynajmniej przedziału. W końcu jeden sklep będzie chciał przyjąć towar w ciągu dnia, bo wtedy są osoby, które mogą obsłużyć magazyn. Inny za to będzie chciał to zrobić w godzinach wieczornych, kiedy już sklep jest zamknięty i może skupić się na układaniu towaru na półkach, zamiast obsługi Klientów.

Niestety techniczne umieszczenie tego wyboru jest najmniejszym problemem, który przed Tobą stoi. Zapewnienie możliwości wyboru godziny wymaga dogłębnej analizy biznesowej, a także często reorganizacji Twojego biznesu. Dlaczego? Ponieważ, żeby paczka dotarła do Klienta o określonej porze, musi też zostać o odpowiedniej godzinie skompletowana, przewieziona, muszą być dostępne odpowiednie osoby. Musi zostać też “przemielona” przez system informatyczny (np. przejść informacja o płatności w przypadku przedpłaty (która akurat w B2B jest rzadko spotykana)).

Warto też sobie odpowiedzieć na pytanie, jaki jest minimalny czas, który potrzebuję na przeprocesowanie zamówienia, zanim opuści on mój magazyn. System informatyczny powinien blokować składania zamówień, które są niemożliwe do uzyskania. Sytuacja jeszcze bardziej się może skomplikować, jeżeli mamy opcję dodatkowo płatnej ekspresowej dostawy, ale to już zostawimy na inny artykuł.

Rekomendowana lista produktów

Wyobraź sobie, że wchodzisz do systemu sklepowego. Wita Ciebie zamówienie przygotowane na podstawie średniej z ostatnich wizyt – tj. produkty, które już znasz, w ilościach, w których je zazwyczaj zamawiasz. Dodatkowo platforma taka może w łatwy sposób pozwalać na wymianę, dodawanie i usuwanie produktów. Dla sklepu, który kompletuje zamówienie, może to być niesamowita oszczędność czasu. Co więcej – taka interaktywna lista proponowanych produktów może też uwzględniać obecne promocje, tj. informować użytkownika – “zazwyczaj zamawiasz ten produkt, wersja rozmiar większa obecnie jest dostępna w promocji“.

Warto zaznaczyć, że zbudowanie takiej funkcji może być dosyć czasochłonne, a stosunkowo podobny efekt można uzyskać poprzez skopiowanie zamówienia z historii zamówień – jest to więc kwestia przypadku. Wszystko zależy od tego, czy akurat w tym systemie przyniesie to użytkownikowi końcowemu wartość.

Umów się na spotkanie z Sales-Repem

Jedną z obaw firm jest bezosobowa obsługa. Jest to z jednej strony oczywiście zaleta w postaci niższego kosztu, ale z drugiej strony w pewien sposób „strzał w stopę”, ponieważ chłodną, bezduszną platformę można zawsze zastąpić inną (u innego dostawcy), a w sprzedaży B2B często zależy na relacjach i zniżkach, które może zaoferować Sales-Rep.

Można jednak platformą rozwiązać w taki sposób, żeby akcentować ten “ludzki” element. System może przypisywać i wyświetlać opiekuna do każdego Klienta (wraz ze zdjęciem, telefonem i imieniem/nazwiskiem). Można jednak zrobić więcej. Dlaczego nie dać biznesowi możliwości skontaktowania się ze swoim opiekunem przez platformę? Np. nie dać mu możliwości zadania pytania dot. danego pytania? Dlaczego też nie umieszczać tych odpowiedzi (oczywiście wybranych) przy produktach, żeby innym użytkownikom było łatwiej? Tym samym stworzylibyśmy małe F.A.Q. przy każdym produkcie.

Stały kontakt

Dlaczego nie uzbroić naszych opiekunów w aplikacje z czatem, który będą mogli włączać i być dostępni dla swoich Klientów? Oczywiście nie zawsze jest na to czas i miejsce. Może to być bardzo frustrujące, kiedy musimy się skupić, a powiadomienia z czatu będą nas atakować z każdej ze stron, ale można wtedy czat wyłączyć i oddzwonić do Klienta.
Dlaczego nie umieścić ikonki telefonu i maila, a po naciśnięciu w jeden z nich, nie wyświetlić komunikatu “czy chcesz, żeby Twój opiekun się z Tobą skontaktował“?

B2B e-commerce | Panic button

To jest bardzo ciekawa opcja, wymagająca dojrzałej organizacji. Można ją znaleźć w panelu zarządzania serwerem np w firmie Zenbox.pl. Otóż w panelu administracyjnym jest przycisk “Panic button”. Duży czerwony przycisk widoczny po prawej stronie na każdej podstronie. Po kliknięciu Twoja wiadomość (opisująca, dlaczego jesteś niezadowolony), jest wysyłana automatycznie do Zarządu firmy.

Jest to wybitne rozwiązanie, które pokazuje, że firmie zależy, i że nie boi się ostrej krytyki. Co więcej – zaprasza ją, czyli chce się polepszyć i stać, jak najlepszą dla Klienta. Wykorzystanie podobnego mechanizmu w B2B może być rewolucyjne.

Możliwości kryjących się w systemach B2B e-commerce jest bardzo dużo, a ich wdrożenia wymagają doświadczonych fachowców. ORBA od ponad 10 lat z sukcesem wdraża nawet najbardziej skomplikowane i wyjątkowe pod względem funkcji projekty B2B e-commerce. Skontaktuj się z nami tutaj, jeżeli chcesz porozmawiać o Twojej wizji systemu B2B.

Zobacz też case studies ze zrealizowanych przez nas wdrożeń B2B e-commerce.

9 najważniejszych faktów o Headless eCommerce

Coraz więcej firm stosuje tę technologię u swoich Klientów. Co za tym idzie – istnieje coraz większa szansa, że przy tworzeniu nowego sklepu, albo aktualizacji obecnego, Twoja agencja internetowa wypowie magiczne hasło “headless eCommerce“. Warto, żebyś wiedział, o co chodzi. Dzięki temu będziesz w stanie podjąć świadomą decyzję.

Trendy headless ecommerce

Headless jest hasłem, które zaczęło się pojawiać kilka lat temu (ok. 2015 roku), a od 2016 roku stale zyskuje na popularności. Dla przeciętnego Klienta to tylko technologia. Warto pamiętać jednak, że nieświadome wybranie technologii może mieć potem znaczące konsekwencje. Będzie to wpływać m.in. na:

Czym jest headless eCommerce?

Żeby odpowiedzieć na to pytanie, trzeba zrozumieć, jak są skonstruowane sklepy internetowe. Standardowo składają się z 3 elementów:

1.     Bazy danych (miejsca, gdzie przetrzymywane są wszystkie informacje, takie jak ceny, nazwy, opisy, zdjęcia, etc.);

2.     Warstwy backendowej (czyli części, które pobiera i przetwarza dane z bazy danych). Ta warstwa zawiera też zazwyczaj część CMS-ową, czyli panel administracyjny, który nam pozwala zarządzać sklepem;

3.     Warstwy frontendowej (czyli sekcji, w której wyświetlane są wszystkie informacje dla Klienta końcowego).

W tradycyjnym modelu te wszystkie 3 warstwy działają razem. W podejściu headless eCommerce trzecia warstwa (frontendowa) jest “odcięta” (system jest pozbawiony tzw. “głowy”) i przytwierdzona za pomocą API (czyli dwukierunkowego interfejsu komunikacji między “głową” a “ciałem”).

Jeżeli chodzi o samą część frontendową, to najczęściej stosuje się jedną z 3 technologii: vue.js, react.js lub angularJS. Ponownie – sama technologia nie ma dla nas największego znaczenia. Dużo ważniejsze będzie to, co możemy dzięki niej osiągnąć. Największym i najważniejszym przykładem będzie serwis Alibaba. Dodatkowo pod tym linkiem prezentujemy jeszcze kilka innych przykładów.

Pytanie jakie się teraz pojawia, jest następujące: Po co się to podejście stosuje, co może nam to dać i kiedy nie warto go stosować?

Zalety Headless eCommerce

Co więc powoduje, że warto zastosować podejście headless?

Możliwość dostosowania wyglądu do różnych urządzeń

Biorąc pod uwagę, że nasz CMS (system backendowy) jedynie przekazuje informacje do “głowy”, to mamy pełną dowolność, jakie informacje chcemy otrzymać, kiedy, a także co mamy z nimi zrobić. Posiadając jeden system backendowy oraz API łączące go z frontem, możemy “zasilić” nieskończoną liczbę urządzeń i ekranów. Przykładowo możemy stworzyć zupełnie odrębny wygląd sklepu, systemu POS, aplikacji mobilnej, a nawet wersji na smartwatcha. Wszystko za pomocą tych samych narzędzi.

Oczywiście zaprojektowanie i wdrożenie tych frontów to kilkukrotnie więcej pracy, niż tylko przygotowanie wersji “tradycyjnej” sklepu, ale dalej powstaje tylko tzw. “głowa”, a cała obsługa, informacje o produktach, procesowanie zamówień, zostaje po stronie jednego systemu backendowego. Oznacza to również, że będziemy zarządzali wszystkimi urządzeniami z jednego miejsca. Może mieć to gigantyczne znaczenie przy procesowaniu zamówień.

Dowolność w tym, co chcemy pokazać

Biorąc pod uwagę, że technologia frontendowa jest całkowicie odcięta od backendu, pozwala to developerom na wykorzystanie dowolnego języka i frameworku, w zależności od potrzeb. Ma to duże znaczenie, w szczególności mając na uwadze, że części nowoczesnych rozwiązań UX nie da się (albo jest to bardzo złożone) uzyskać bez wykorzystania pewnych technologii. W zależności od miejsca, gdzie chcemy też zaprezentować aplikację, możemy też wykorzystać inną technologię. W pewnym sensie ta zaleta poniekąd jest również wadą (o tym za chwilę).

Obniżenie liczby zapytań do bazy danych

Podejście headless oznacza jednocześnie znacznie częstsze wykorzystanie przeglądarki do wykonywania skyptów i przeliczeń. Innymi słowy, może ona być wykorzystywana do obsługi tzw. logiki frontu. Obecnie przeglądarki spokojnie sobie radzą z dosyć złożonymi kalkulacjami, potrafią też przechować sporo danych, które można wykorzystać podczas nawigacji między stronami. Dzięki temu część zapytań jest już obsługiwana w sekcji tzw. “głowy” witryny, zamiast trafiać do części backendowej lub do bazy danych. Oznacza to mniejsze obciążenie serwera bazodanowego.

Przyspieszenie działania serwisu

Ostatnią, lecz bardzo istotną zaletą systemów headless jest możliwość stworzenia szybszego sklepu. Jest to powiązane z wykorzystaniem przeglądarki (o czym już wspominaliśmy w poprzednim punkcie). Podsumowując – możemy przechować więcej informacji, wykonać mniej zapytań do bazy, a także co ważniejsze – wykorzystać pewne mechanizmy doładowujące treść, dopiero kiedy jest potrzebna. Wejdźmy ponownie na serwis Alibaba (tylko zróbmy to z trybu incognito). Pozwólmy się stronie załadować, a następnie przescrollujmy w dół. Zauważymy doładowujące się zdjęcia. To właśnie mechanizm, o którym piszemy.

Bezpieczeństwo serwisu

Bezpieczeństwo serwisu
Warto zaznaczyć, że dzięki rozdzieleniu frontu i backendu, uzyskujemy dodatkową barierę chroniącą dane użytkowników. Są one przechowywane na innym serwerze, (zazwyczaj) o innym adresie niż domena strony. Dodatkowo ograniczenie pewnych funkcji, o których piszemy poniżej, może dodatkowo pozbawić system “bramek”, przez które można było się do niego dostać.

Wady Headless eCommerce

Wady Headless eCommerce

Jak to bywa ze wszystkim, oprócz zalet są również i pewne wady headless eCommerce. Żeby podjąć decyzję musimy mieć też świadomość, jakie są negatywy wykorzystania tej technologii.

Inne umiejętności w zespole / droższe umiejętności

Podział na programistów backendowych / frontendowych istniał zawsze. Jednak przy tym podejściu będziemy potrzebowali ludzi wyspecjalizowanych w technologii, która jest stosunkowo nowa. Są to też ludzie, którzy nie tylko będą w stanie ładnie “opakować” sklep, ale też stworzyć do niego całą logikę. Dodatkowo możemy potrzebować kogoś, kto stworzy API łączące się między tym co widać, a tym, co zarządza sklepem. Siłą rzeczy – taki zespół prawdopodobnie będzie droższy.

Mniej możliwości zespołu marketingowego

Wykorzystanie podejścia headlessowego oznacza też ograniczenie możliwości CMS sklepu. Jest oczywiście możliwość odtworzenia praktycznie wszystkich funkcji, będzie to jednak bardzo czasochłonne. Dla przykładu: jeżeli oczekujemy, że dodawane zdjęcia, opisy i nazwa produktu zawsze będą się pojawiały w określonych miejscach i nasz zespół marketingowy nie ma w planach tworzenia dedykowanych one-page’rów dla każdego z produktów – to headless może być dobrym podejściem.

Możliwy znacznie wyższy koszt

Celowo piszemy, że możliwy, ponieważ bardzo dużo zależy tutaj od sytuacji, w której aktualnie jesteśmy. Na koszt projektu headlessowego będą wpływały m.in. następujące kwestie:

1.     Czy potrzebujemy wielu gotowych modułów, które będziemy instalowali w sklepie?

2.     Czy większość frontów systemu będzie stała, czy chcemy mieć możliwość zarządzania nimi?

3.     W jakiej technologii będzie realizowany projekt?

Większość modułów, które zakupimy do CMSa, będzie częściowo bezużyteczna, ponieważ trzeba będzie nadpisać ich część frontendową. Dotyczy to też modułów płatności czy dostawy. Każda chęć wykorzystania mechanizmów CMS-owo / marketingowych też będzie musiała być odtworzona. Przykładowo – jeżeli obecny system pozwala nam na dodanie na poszczególnych stronach w dowolnym miejscu bloku statycznego z polecanymi produktami – obsługa tej funkcji może wymagać prac deweloperskich, pomimo tego, że jest już wbudowana w nasz system CMS.

Kiedy warto inwestować w Headless eCommerce?

Headless eCommerce ma swoje wady i zalety. Jest to na pewno technologia przyszłości. Niektóre platformy (np. Magento 2) już same promują to podejście i co więcej, planują przygotowanie własnych szablonów headlessowych w niedalekiej przyszłości. Programiści niechętnie pracują już w projektach, które nie są headlessowe. Trzeba jednak mierzyć siły na zamiary i zbadać koszt.

Najlepiej jest poprosić swoją agencję internetową o przygotowanie dwóch wycen – jednej opartej na headlessie, a drugiej w “tradycyjnym” modelu. Model headlessowy sprawdzi się głównie w przypadku kiedy myślimy o sklepie na wiele lat, który ma obsługiwać duży ruch, zawierać raczej statyczny front (celujemy w doprecyzowany wygląd o idealnej konwersji, a nie w kreatywność działu marketingowego) i nie planujemy wykorzystania dziesiątek gotowych modułów. Zazwyczaj jednak nie będziemy w stanie określić, czy nasz sklep spełnia to w 100%. Część z tych elementów będzie dla nas bardziej ważna, a część mniej. Jak mawiał Ryszard Ochódzki “Rozchodzi się jednak o to, żeby te plusy nie przesłoniły wam minusów!”.

Warto zaznaczyć, że podejście headlessowe wcale nie musi być droższe w implementacji, niż “tradycyjne”. Wszystko zależy od doświadczenia agencji, wykorzystania już raz stworzonych elementów oraz dostępności półproduktów / bibliotek / rozwiązań, które można wykorzystać bez pisania od zera. Dużo zależy też od CMSa, którego wybierzemy.

Jak możemy zauważyć – nie sposób łatwo określić czy to rozwiązanie jest dla nas, czy też nie. Twoja agencja powinna być w stanie podać twarde argumenty, dlaczego, i czy headless jest w Twoim przypadku wskazany. Warto też porównać koszt obydwu tych opcji, zanim podejmiemy decyzję.

[x]

Ta strona używa cookies

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych zawartych w plikach cookies (zarówno sesyjnych jak i trwałych) przez Orba sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie, w celu dostosowania treści strony internetowej do moich preferencji, optymalizacji korzystania ze stron internetowych, tworzenia anonimowych statystyk, które umożliwiają zrozumienie sposobu korzystania użytkownika ze stron internetowych.

Akceptuję